
Byłem nastolatkiem, gdy po raz pierwszy usłyszałem o tym, co na początku 1945 r. wydarzyło się w Grodzisku Dolnym. Przysłuchiwałem się rozmowie mojego dziadka z sąsiadem i wydawało mi się, że mówią o czymś, co tak naprawdę nie miało miejsca. Kilkanaście lat później, chodząc z ojcem po Grodzisku, dotarliśmy pod dom, który był niemym świadkiem opowiadanej przed laty przez dziadka tragedii. Wówczas nie miałem już wątpliwości, że to wydarzyło się naprawdę.