
Odkrywanie tajemnicy zbrodni z 1945 roku w Grodzisku Dolnym
Byłem nastolatkiem, gdy po raz pierwszy usłyszałem o tym, co na początku 1945 r. wydarzyło się w Grodzisku Dolnym1. Przysłuchiwałem się rozmowie mojego dziadka z sąsiadem i wydawało mi się, że mówią o czymś, co tak naprawdę nie miało miejsca.
Kilkanaście lat później, chodząc z ojcem po Grodzisku, dotarliśmy pod dom, który był niemym świadkiem opowiadanej przed laty przez dziadka tragedii. Wówczas nie miałem już wątpliwości, że to wydarzyło się naprawdę. Chodziliśmy dookoła budynku, a tato opowiadał mi wszystko co na ten temat wiedział.
Minęło kolejnych kilkanaście lat i przeglądając dokumenty w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej, trafiłem na materiały dotyczące tego wydarzenia. Były na tyle szczegółowe, że postanowiłem przeprowadzić kwerendę, poszukać informacji na terenie Grodziska i opisać tragedię rodziny Fingerhut. Nie chcę żeby ich losy odeszły w zapomnienie, wraz z ostatnimi znającymi je osobami. O krzywdzie jaka ich spotkała nie ma nawet krótkiej kilkuzdaniowej informacji. Najprawdopodobniej jeżeli ja tego nie opiszę, nie zrobi tego już nikt.
Geneza tragedii i ucieczka z powiatu Rawa Ruska
W 1937 r. dziadek mój Feliks Moszkowicz zakupił ziemię i wybudował gospodarstwo, we wsi położonej na terenie ówczesnego powiatu Rawa Ruska. Wieś zamieszkiwali głównie Ukraińcy. Polacy mieszkali na tzw. Kolonii. Sąsiadem dziadka była rodzina Jana Marka.
Gdy w 1943 r. doszło we wsi do zabójstw Polaków, część rodzin uciekła na zachód. Dziadek oraz Jan Marek z rodzinami, zatrzymali się w Grodzisku Dolnym. Markowie zamieszkali wówczas w pokoju domu należącego do żydowskiej rodziny Fingerhut.
W lecie 1944 r. po wkroczeniu na te tereny Armii Czerwonej okazało się, że część tej żydowskiej rodziny przeżyła Holocaust, wróciła do swojego domu i mieszkała w nim razem z rodziną Marków.
Pewnego wieczoru na początku 1945 r. do domu weszło kilku uzbrojonych Polaków i zastrzelili właścicielkę domu oraz dwóch jej synów. Uratowała się jedynie córka, która była ukryta za piecem, w pokoju zajmowanym przez Marków. To wszystko co przez lata wiedziałem o tym zabójstwie, z jednym wyjątkiem, nie wiedziałem wówczas, że zamordowana rodzina nosiła nazwisko Fingerhut.
Rodzina Fingerhut – Nussbaum z Grodziska Dolnego
Zamieszkała w Grodzisku Dolnym rodzina Fingerhut – Nussbaum liczyła sześć osób, byli to:
Ojciec – Izaak Nussbaum ur. 20.11.1888 r. syn Dawida i Tesli z d. Lehrmann.
Matka – Lieba Nussbaum – Fingerhut ur.1890 r. córka Berka Fingerhuta i Brandli Kestenbaum.
Dzieci (nosiły nazwisko matki2):
- Abraham Dawid Fingerhut ur.15.06.1920 r., 11.06.1920 r.3
- Estera Fingerhut ur. 20.01.1923 r., 20.01.1924 r.,
- Bronia (Brucha, Berta) Fingerhut ur. 01.03.1926 r., 06.04.1928 r., 06.09.1930 r. lub 31.10.1930 r.4
- Berek Fingerhut ur. 01.05.1928 r., 03.05.1929 r.,
Daty urodzenia Broni Fingerhut
W dokumentach występują różne daty urodzeń. W przypadku Broni od 1945 r. jako rok urodzenia najczęściej podawany jest 1930. Według mnie w 1945 r. świadomie obniżono jej wiek, a właściwa data urodzenia wymieniona jest w przedwojennych dokumentach szkolnych. Jak wynika z umieszczonej poniżej kopii jednego z nich, Bronia urodziła się 1 marca 1926 r. (rubryka 3), a naukę rozpoczęła w roku szkolnym 1933/34 (rubryka 5), mając lat siedem. Gdyby rzeczywiście urodziła się w 1930 r., zaczęłaby uczęszczać do szkoły w wieku trzech lat, co jest oczywiście niemożliwe.


W dolnym rzędzie pierwsza od lewej Bronia Fingerhut (Nussbaum), druga Estera Fingerhut (Nussbaum).
Okupacja, wojna i getto w Sieniawie
We wrześniu 1939 r. Niemcy i ZSRR napadły na Polskę. Po jej pokonaniu, wytyczyły pomiędzy sobą granicę, przebiegającą wzdłuż rzeki San, w odległości kilku kilometrów od Grodziska Dolnego. Część Żydów z miejscowości, które tak jak Grodzisko Dolne, znalazły się po niemieckiej stronie, uciekła pod okupację sowiecką. Rodzina Fingerhutów pozostała w Grodzisku.
W czerwcu 1941 r. Niemcy napadły na dotychczasowego sojusznika ZSRR, linia frontu szybko przesunęła się na wschód. Kilka miesięcy później w Sieniawie, niewielkim miasteczku położonym po wschodniej stronie Sanu, Niemcy utworzyli getto, do którego zwozili Żydów z okolicznych miast i wsi. Tam też znalazła się rodzina Fingerhutów.
Niestety z tego okresu zachowała się jedynie informacja o zaginięciu w 1942 r. ojca Izaaka Nussbauma i córki Estery. Według przekazów rodzinnych Estera wyszła z getta i udała się do lasu poszukać czegoś do jedzenia (grzyby, jagody?). Gdy długo nie wracała, na jej poszukiwania wyruszył ojciec. Niestety, obydwoje zostali złapani i zamordowani przez Niemców5.

i komunistyczna Rosja. Granica ta obowiązywała od X 1939 r. do VI 1941 r.
Ukrywanie się w Grodzisku Górnym
W 1942 r. Bronia Fingerhut wraz z mamą oraz braćmi Abrahamem i Berkiem uciekli z getta i do czasu wkroczenia na te tereny Armii Czerwonej, ukrywali się w Grodzisku Górnym u rodziny Kordasów6. W tym czasie we wsi mieszkały dwie rodziny o takim nazwisku, byli to bracia Tomasz7 i Franciszek8. Nie udało mi się odnaleźć członków rodziny Franciszka, natomiast mieszka w Grodzisku Górnym Aniela Kordas, synowa Tomasza, żona jego nieżyjącego już syna Józefa. W trakcie rozmowy telefonicznej9 potwierdziła, że rodzice męża w czasie wojny przechowywali u siebie żydowską rodzinę. Dowiedziała się o tym od teściów.
W archiwum IPN oddział Rzeszów znajduje się protokół przesłuchania mieszkańca Grodziska Górnego Antoniego Markockiego10 z dnia 21 lipca 1947 r., który jako świadek zeznał „W roku 1942-43 w jesieni przyszła do mnie do mieszkania żydówka nazwiskiem Liba. Przyszła ona wraz z trzema dziećmi i prosiła mnie bym przechował ich do chwili, aż z terenów tych wycofają się niemcy. Ja na to zgodziłem się i owych żydów przechowałem do chwili wejścia na te tereny W.P. i Radzieckich. Po wejściu na te tereny W.P. i Radzieckich żydzi owi wyszli ode mnie i poszli do własnego gospodarstwa”11. Z dalszej treści zeznania wynika, że chodzi o Liebę Fingerhut i jej trójkę dzieci.
Która więc rodzina przechowywała Fingerhutów, Kordasowie czy Markoccy? Odpowiedź nie jest prosta, bo Bronia Fingerhut i Antoni Markocki nie mieli powodów żeby kłamać. Jedna z możliwości jest taka, że przez pewien czas ukrywali się u Markockich, a następnie u Kordasów lub co wydaje się bardziej prawdopodobne, zostali podzieleni i dwie osoby przechowywała jedna rodzina, a pozostałe dwie druga. Niestety obecnie nie można już tego zweryfikować.

Dokument sporządzony 15 X 1956 r. w Nowym Jorku
na podstawie oświadczenia Broni Goldbrener – Fingerhut,
w którym informuje, że od czerwca 1942 r. do lipca 1944 r.
ukrywała ją polska rodzina Kordas z Grodziska Górnego.

Tragedia grodziskich Żydów (sierpień 1942 r.)
Dla grodziskich Żydów najtrudniejszy okres przebywania w ukryciu rozpoczął się w sierpniu 1942 r. Dnia 31 lipca Niemcy ogłosili, że 3 sierpnia o godzinie 6 rano, wszyscy przebywający w Grodzisku Żydzi, mają się stawić pod budynkiem zarządu gminy. Dotyczyło to również osób, które miały odpowiednie zezwolenia i mogły tu legalnie mieszkać. Rozpoczęło się poszukiwanie Polaków, u których można się ukryć lub przynajmniej zostawić na przechowanie wartościowsze rzeczy.
Na zbiórkę stawiło się kilkadziesiąt osób, była to połowa przebywających wówczas w Grodzisku Żydów. Ci którzy się zgłosili zostali furmankami przewiezieni do obozu w Pełkiniach12. Pozostali ukryli się w opuszczonych budynkach, w krzakach lub na polach w zbożu.
Nieliczni już wcześniej zostali ukryci przez Polaków, jak na przykład Jakub Fingerhut z synami Aronem i Abrahamem, których od grudnia 1941 do lipca 1944 przechowywali Jan i Maria Gajewscy. Niestety wśród okolicznych mieszkańców byli też tacy, którzy ukrywających się Żydów wydawali Niemcom13. Zatrzymanych Żydów zazwyczaj doprowadzano na cmentarz i tam ich rozstrzeliwali żandarmi Marian Kowalski, Józef Iglicki i Edmund Jeske. Po wojnie władze prowadziły poszukiwania tych osób, lecz ich nie odnaleziono. Najprawdopodobniej opuścili oni Polskę, wraz z wycofującymi się wojskami niemieckimi.
Powrót w lipcu 1944 r. i wydarzenia z 17 lutego 1945 r.
Pod koniec lipca 1944 r. Armia Czerwona wyparła wojska niemieckie z okolic Grodziska. Czworo ocalałych członków rodziny Fingerhut mogło w końcu wyjść z ukrycia i wrócić do swojego domu w Grodzisku Dolnym.

został rozebrany.
Dom miał trzy pokoje, komorę i sień. Lieba Fingerhut z dziećmi Abrahamem, Bronią i Berkiem zajmowała dwa pokoje, w trzecim mieszkała rodzina Jana Marka14, repatrianta ze wschodu. Dnia 17 lutego 1945 r. około godziny dwudziestej drogą od strony Żołyni pod dom podeszło siedmiu osobników. Zauważyła ich Bronia, a ponieważ wówczas dochodziło do napadów, cała czwórka uciekła do pokoju, który zajmowała polska rodzina Marków, prosząc by ich ukryli.

Przebieg zbrodni w domu Fingerhutów
Bronia schowała się za piecem, a jej mama z bratem pod łóżkiem. Za chwilę rozbite zostało okno i do pokoju Marków weszło przez nie czterech uzbrojonych w automaty i karabiny mężczyzn. Kazali się Markom położyć na ziemi, przejrzeli ich kenkarty i zapytali, gdzie są Żydzi.
Marek skierował ich do pokoi, które zajmowała rodzina Fingerhutów, a gdy wyszli, bojąc się, że odkryją jego kłamstwo, wyskoczył przez okno, wziął do ręki piłę i udając, że wraca do domu, wolnym krokiem skierował się do sąsiada Feliksa Moszkowicza.
W tym czasie przybysze przeszukali dom, strych i piwnicę. Po krótkiej naradzie w sieni, wrócili do izby Marków i znaleźli pod łóżkiem Liebę Fingerhut z synem. Uderzyli ją w głowę automatem a Berka zaczęli wypytywać, gdzie mają pieniądze i złoto, obiecując mu, że jeżeli im powie to go nie zastrzelą.
Fingerhutowie prosili, żeby nie robili im krzywdy, że są biedni i nie mają nic wartościowego. Niestety, bandyci wyprowadzili Liebę, Abrahama i Berka do sieni i tam ich zastrzelili. Uratowała się jedynie, ukryta za piecem Bronia.
Śledztwo milicji i grabież majątku
Po usłyszeniu strzałów, wrócił do domu Jan Marek i gdy zobaczył zastrzelonych troje Fingerhutów, pobiegł na posterunek milicji zgłosić zabójstwo. Na miejscu zastał tylko milicjanta Piotra Chmiela. W trakcie przyjmowania zgłoszenia do budynku weszli zastępca komendanta Stanisław Kulpa i mil. Leopold Węglarz, którzy wraz z Janem Markiem udali się na miejsce zabójstwa. Milicjanci przesłuchali świadków, a następnego dnia rano sporządzili szkic domu oraz protokół oględzin zwłok zamordowanych osób. Jak wykazało dochodzenie, zabójcy skradli jedną sukienkę wełnianą czerwoną, kostium damski czarny i 80 sztuk jaj, z których 25 wypili na miejscu15.

Abrahama i Berka Fingerhutów.

sporządzony przez milicję z Grodziska Dolnego, prowadzącą w tej sprawie dochodzenie.
Dalsze losy Broni Fingerhut
Bronia była jedyną osobą z rodziny Fingerhutów, która przeżyła mord. Ukryła się za piecem i dzięki temu, że w pokoju było ciemno, mordercy jej nie zauważyli. Możemy się tylko domyślać w jakim była wówczas stanie psychicznym. Przeżyła pobyt w getcie, gdzie co dnia była świadkiem śmierci współwięźniów. Tam zamordowano jej ojca i siostrę. Potem była ucieczka z getta i ukrywanie się wraz z braćmi i mamą u znajomego Polaka w Grodzisku Górnym. I w końcu, gdy Niemcy uciekli a do Grodziska wkroczyła Armia Czerwona i wydawało się, że nadszedł koniec udręki, mama i bracia zostali zamordowani przez Polaków. Wystarczyło lekkie pociągnięcie palcem za cyngiel i kilka lat ukrywania się, cierpienia, głodu, poniewierki, poszło na marne. W kilka sekund ktoś przekreślił lata cierpień i nadziei.
Emigracja do USA i życie w Nowym Jorku
Nie zdołałem ustalić co się działo z Bronią przez pierwsze miesiące po morderstwie. Od dziadka i taty wiem, że przyjechali po nią jacyś Żydzi i zabrali ze sobą. Bronia pomimo ukończonych już wówczas osiemnastu lat, miała dziecięcy wygląd. Wykorzystano to i zmieniono jej datę urodzenia z roku 1926 na 1930. Dzięki temu jako nieletniej, przysługiwały jej dodatkowe prawa. W roku 1945 lub 1946 wyjechała z Polski do Niemiec, a 24 lipca 1947 r. z portu w Bremie wypłynęła statkiem SS „Marine Flasher” do USA. Zamieszkała w Nowym Jorku, gdzie wyszła za mąż za Gerszona Goldbrenera16. Mieli trójkę dzieci, dwóch synów Jakoba i Izaka oraz córkę Leby. Zmarła w sierpniu 2006 r.





na którym umieszczono napis o jej zamordowanych rodzicach i rodzeństwie.
Dlaczego nie wykryto sprawców? Śledztwo w Grodzisku Dolnym
W ramach dochodzenia prowadzonego przez posterunek milicji w Grodzisku Dolnym przesłuchano świadków, sporządzono protokół oględzin zwłok oraz szkic domu, w którym dokonano zabójstwa. Sprawców nie wykryto.
17 lutego w dniu zabójstwa Lieby, Abrahama i Berka Fingerhutów, najprawdopodobniej ci sami osobnicy, dokonali najście na dom, w którym mieszkał Feiwel Fingerhut17, brat Lieby, however go nie zastali. Mieszkającym tam Polakom polecili wskazać jego piwnicę. Gdy wyłamali drzwi i zobaczyli, że jest pusta, stwierdzili „Sukinsyn, wywiózł już wszystko”.
Jak zeznała świadek Anna Markocka „Osobnicy ci mówili po polsku. Wygląd mieli inteligentny, do nas zwracali się bardzo grzecznie”18. Podobnie jak u Lieby Fingerhut najścia dokonano między godziną 20 a 21 i również brało w nim udział około siedmiu osób.
Pomimo znajdującego się we wsi posterunku milicji, napastnicy musieli czuć się pewnie, bo nie tylko oddali strzały zabijając Liebę Fingerhut i jej synów, ale dodatkowo poszukując Żydów w domu gdzie mieszkała rodzina Kwiatkowskich, po wyjściu z niego, oddali w powietrze serię z automatu19.
Jak pisał w protokole prowadzący dochodzenie w sprawie zabójstwa Fingerhutów zastępca komendanta posterunku milicji Stanisław Kulpa, po usłyszeniu strzałów wraz z milicjantem Węglarzem przeszli po wsi, ale niczego podejrzanego nie zauważyli. Gdy wrócili na posterunek był tam już Jan Marek, który informował dyżurnego o zabójstwie rodziny Fingerhutów.
Poszlaki i podejrzenia wobec lokalnej milicji
Śledztwo prowadzono zaledwie dwa dni, nie dało żadnych rezultatów. Wszyscy świadkowie zgodnie zeznawali, że nie rozpoznali żadnego z sprawców. Według wersji krążącej wśród okolicznych mieszkańców, zabójstwa tego mieli dokonać członkowie polskiej konspiracji z okresu okupacji niemieckiej.
Bronia Fingerhut, która jako jedyna z rodziny przeżyła napad i po wojnie mieszkała w USA, opowiadała swoim dzieciom, że zabójcami byli milicjanci. Co ciekawe posterunek milicji w Grodzisku Dolnym był w części obsadzony przez byłych członków Armii Krajowej (AK).
Komendant posterunku Roman Olszewski20 był członkiem AK ps. Wieża, posiadał stopień podporucznika i był dowódcą plutonu AK w Grodzisku Górnym. Także prowadzący śledztwo w sprawie zabójstwa, zastępca komendanta posterunku Stanisław Kulpa21 był członkiem AK ps. Piorun.
Miał stopień starszego sierżanta i pełnił funkcję dowódcy plutonu AK w Grodzisku Górnym. Wszystko to są jedynie poszlaki. Najważniejszym dokumentem wskazującym zabójców z imienia i nazwiska okazało się odnalezione w AIPN Rzeszów przesłuchanie mieszkańca Grodziska Górnego Antoniego Markockiego, który zeznał:
Przełomowe zeznania Antoniego Markockiego z archiwum IPN
„W roku 1942-43 w jesieni przyszła do mnie do mieszkania żydówka nazwiskiem Liba. Przyszła ona wraz z trzema dziećmi i prosiła mnie bym przechował ich do chwili, aż z terenów tych wycofają się niemcy. Ja na to zgodziłem się i owych żydów przechowałem do chwili wejścia na te tereny W.P. i Radzieckich. Po wejściu na te tereny W.P. i Radzieckich żydzi owi wyszli ode mnie i poszli do własnego gospodarstwa. Po niejakim czasie żydówka Liba wraz z dziećmi została zastrzelona z niewiadomych mi przyczyn.
Po upływie dwóch miesięcy [od] zastrzelenia owych żydów dowiedziałem się w czasie picia wódki u mnie w mieszkaniu z Kom[endantem] MO Kulpą Stanisławem z Grodziska Górnego, że przyszedł do niego Kulpa Roman zam. Grodzisko Górne i on [Stanisław Kulpa – M.M.] powiedział w/w [Romanowi Kulpie – M.M.] że ma zawołać do siebie trzech morowych chłopaków i dzisiaj w nocy ma zrobić porządek z Libą, co też oni uczynili.
Zaznaczył mi jeszcze, że Kulpa Roman nie czekał późnej nocy, poszedł zastrzelić ich zaraz z wieczora a Kulpa Stanisław Kom. MO Grodzisko Górne [Dolne – M.M] chcąc stwierdzić czy faktycznie Kulpa Roman wraz z kolegami poszli zastrzelić żydów wyszedł sobie przed Posterunek na ganek i słuchał kiedy padną strzały. Po kilku minutach nadsłuchiwania usłyszał wydane [oddane – M.M.] trzy strzały i nadmienił mi, że w chwili tej pomyślał sobie, że koniec już z żydami. W sprawie tej zeznać może jeszcze Gajewski Jan i Mis Antoni zam. Grodzisko Górne”22.
Rola milicjantów i ukrywanie raportów o zbrodni
Według Antoniego Markockiego inicjatorem zabójstwa Fingerhutów był Stanisław Kulpa, natomiast jego organizatorem i wykonawcą Roman Kulpa. Obaj mieszkali w Grodzisku Górnym.
Dodatkową poszlaką wskazującą na udział w zabójstwie milicjantów z Posterunku w Grodzisku Dolnym (przypominam,Stanisław Kulpa był zastępcą komendanta tego posterunku), jest ich zachowanie po zamordowaniu członków rodziny Fingerhutów. Posterunki MO co tydzień przesyłały do Komendy Powiatowej MO w Łańcucie raporty o najważniejszych wydarzeniach z terenu, który im podlegał.
Wymienione w nich były i krótko opisane, zabójstwa, kradzieże, napady, pożary itp. Na ich podstawie Komenda Powiatowa sporządzała raport sytuacyjny, który przesyłała do Komendy Wojewódzkiej MO w Rzeszowie.
W raporcie za okres od 16 do 22 lutego 1945 r. a więc obejmującym dzień 18 lutego, w którym zamordowano Fingerhutów, nie ma nic na temat tej zbrodni. To bardzo zastanawiające, gdyż opisano w nim szereg mało istotnych zdarzeń, jak na przykład dokonaną w dniu 17 lutego kradzież 30 kg. masła z mleczarni w Grodzisku Dolnym23. Można odnieść wrażenie, że Posterunek w Grodzisku świadomie nie informował KPMO w Łańcucie o zamordowaniu trzyosobowej rodziny Fingerhutów, gdyż chciał ten mord przed zwierzchnikami ukryć. Warto też przypomnieć, że według Broni Goldbrener – Fingerhut, która jako jedyna z rodziny przeżyła zabójstwo jej braci i mamy, dokonali go milicjanci.
Dlaczego zamordowano rodzinę Fingerhutów? Podsumowanie
Zostało jeszcze ostatnim pytanie, na które należałoby znaleźć odpowiedź. Dlaczego zamordowano rodzinę Fingerhutów? Czy mordercy żądając wydania pieniędzy i złota rzeczywiście sądzili, że żydowska rodzina po latach ukrywania się, dysponuje dużym majątkiem? Gdy najprawdopodobniej jedynym co wówczas posiadali był ich dom? A może mordercy uznali ich za obcych, zbędnych? Odpowiedzi na to pytanie już nie poznamy. Zostaną nam tylko domysły i przypuszczenia. Jedno jest pewne, ci którzy dokonali tego mordu już dawno nie żyją, odeszli, a nam zostawili po sobie powód do wstydu.
Kraków luty 2023 r.
- Dziękuję Pawłowi Podolskiemu i Zbigniewowi Pycka za pomoc w zbieraniu materiałów do niniejszego tekstu. Nie do przecenienia okazała się ich pomoc w ustaleniu powojennych losów Broni Goldbrener – Fingerhut.
- 1. Grodzisko Dolne położone jest na terenie województwa podkarpackiego w powiecie leżajskim. ↩︎
- 2. W żydowskich małżeństwach, które zawarły jedynie ślub religijny, dzieci często nosiły nazwisko matki. Tak było również w tej rodzinie. ↩︎
- 3. W dokumentach występują różne daty urodzin. Pogrubioną czcionką wpisałem daty urodzeń z przedwojennych dzienników szkolnych, które uznałem za prawdziwe. ↩︎
- 4. W dokumentach występują trzy różne imiona. Od 1945 r. posługiwała się imieniem Bronia. ↩︎
- 5. Taką informację przekazał Zbigniewowi Pycka wnuk Broni Brian Goldbrenner. ↩︎
- 6. Zbiór Broni Goldbrenner – Fingerhut – informacja o ukrywaniu się u rodziny Kordasów, pochodzi z dokumentu sporządzonego 15 X 1956 r. w Nowym Jorku na podstawie oświadczenia Broni Goldbrenner – Fingerhut. Zbiór materiałów, który nazwałem Zbiór Broni Goldbrenner – Fingerhut otrzymałem od Zbigniewa Pycka, który pomagał mi w ustalaniu losów rodziny Fingerhut. Nawiązał on kontakt z mieszkającym w USA wnuczkiem Broni, od którego otrzymał kopie dokumentów i zdjęć. ↩︎
- 7. Tomasz Kordas, syn Jana i Anny Mazurek urodzony 10.10.1906 r. Żona Aniela Kordas, córka Marii Pytel ur. 1903 r. Mieli jedno dziecko syna Józef Kordasa ur. 1936 r. Mieszkali w domu, który w latach pięćdziesiątych XX wieku miał numer 270. ↩︎
- 8. Franciszek Kordas syn Jana i Anny Mazurek ur. 06.08.1909 r. Żona Maria Kordas, córka Wojciecha Kosiora i Anieli Majkut ur. 1905 r. Mieli troje dzieci Helenę, Bronisławę i Jana. Mieszkali w domu, który w latach pięćdziesiątych XX wieku miał numer 516. ↩︎
- 9. Rozmowę z Anielą Kordas przeprowadził Zbigniew Pycka. ↩︎
- 10. Antoni Markocki ur. 14 I 1907 r. w Grodzisku Górnym, syn Wojciech i Anny z d. Majkut. ↩︎
- 11. Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Rzeszowie (dalej: AIPN Rz), 042/766, Protokół przesłuchania świadka Markockiego Antoniego z dn. 21 VII 1947 r., k.9. Zachowano oryginalną pisownię. ↩︎
- 12. AIPN Rz, 043/506, Doniesienie obywatelskie, k.14. ↩︎
- 13. Niektóre osoby wydające Niemcom Żydów, miały po wojnie procesy sądowe. W roku 1950 taki proces miał Jan Sołek, mieszkaniec Laszczyn, wsi oddalonej o kilka kilometrów od Grodziska Dolnego. Jak zeznawali na procesie mieszkańcy Laszczyn, Jan Sołek na początku okupacji niemieckiej przyjął do swojego domu mieszkającą w ich wsi żydowską rodzinę. Było to małżeństwo z dwójką dzieci, chłopcem i dziewczynką w wieku 4 – 5 lat. Ojciec nazywał się Kraut Nawtuła (tak zapisano w dokumentach z procesu). Po pewnym czasie Niemcy wydali zarządzenie, że Żydzi mają przebywać w gettach. O napotkanych we wsi Żydach należało informować sołtysa, który zobowiązany był odstawić ich na posterunku niemieckiej żandarmerii. Za niezastosowanie się do tego zarządzenia groziła kara śmierci. Wówczas Jan Sołek pozbył się z domu żydowskiego małżeństwa, lecz zgodził się, by nadal pozostały u niego ich dzieci. Jednak po odejściu rodziców, zgodnie z niemieckim zarządzeniem, zaprowadził dzieci do sołtysa, który odstawił je do żandarmów w Grodzisku Dolnym. Żandarmi dzieci zastrzelili. AIPN Rz, 353/235, Akta w sprawie karnej prowadzonej przeciwko: Jan Sołek.
Dwa ciekawe zdarzenia miał miejsce w pobliskich wsiach Chałupki Dębniańskie oraz Dębno-Stróża. W czasie wojny na polecenie Niemców w Chałupkach Dębniańskich utworzono straż nocną, liczącą około 30 mężczyzn, którzy na zmianę pełnili w nocy wartę. Na wiosnę 1943 r. żandarmi niemieccy z Grodziska Dolnego dowiedzieli się, że w Chałupkach Dębniańskich ukrywa się jej przedwojenny mieszkaniec narodowości żydowskiej Chaim Faust. Nakazali więc straży nocnej przeszukać wieś i jej okolice, złapać Fusta i przywieźć na posterunek. Podczas poszukiwań dwaj mieszkańcy wioski Michał Rzepko i Mikołaj Machno trafili na śpiącego w krzakach Chaima Fausta. Zabrano go do wsi i odwieziono wozem na posterunek policji. Tam policjanci zaprowadzili go na cmentarz i zastrzelili. W lipcu 1944 r. Niemcy opuścili te tereny i wkroczyła Armii Czerwona. Dnia 15 lI 1945 r. do domu Mikołaja Machno weszło dwóch osobników, zapytali go jak się nazywa i po otrzymaniu odpowiedzi zastrzelili go i wyszli. Nic nie ukradli i nikomu z pozostałych osób nic złego nie zrobili.
W tym samym okresie tj. wiosną 1943 r. zamieszkały w Dębnie przysiółek Stróża Jerzy Machno, przyszedł do wsi Chałupki Dębniańskie i zażądał od dowódcy straży nocnej, by jej członkowie udali się z nim do przysiółka Stróża, bo tam u Anny Chmiel ukrywają się Żydzi. Po przybyciu na miejsce znaleziono dwóch Żydów pochodzących z Sieniawy. Wsadzono ich na wóz i odwieziono na posterunek policji do Grodziska Dolnego. W trakcie jazdy jeden z nich próbował uciec, ale został złapany. Po dotarciu na miejsce Żydów przekazano policjantom, którzy ich odprowadzili na cmentarz i zastrzelili. Dnia 8 IV 1945 r. już po zajęciu tych terenów przez Armię Czerwoną, do domu Jerzego Machno weszło dwóch uzbrojonych osobników i go zastrzelili. Nic nie ukradli i nikomu z pozostałych osób nic złego nie zrobili. Zastanawiające w tym przypadku jest to, że Anna Chmiel z której domu zabrano Żydów, była siostrą Jerzego Machny, który o tym doniósł dowódcy straży nocnej w Chałupkach Dębniańskich. Za to, że u Anny Chmiel znaleziono Żydów nie spotkała ją żadna kara. Przeżyła wojnę i w 1945 r. wraz z pozostałymi Ukraińcami z Dębna została wywieziona do ZSRR. AIPN Rz 358/29, Akta w sprawie karnej prowadzonej przeciwko: Józef Maciura i inni.
Najprawdopodobniej zastrzelenie obu tych osób, było odwetem za wydanie Niemcom ukrywających się Żydów. ↩︎ - 14. Jan Marek ur. 1906 r. syn Wojciecha i Agaty z domu Moszkowicz. ↩︎
- 15. AIPN Rz, 06/23, Protokół przesłuchania Bruchy (Broni) Fingerhut, k.263; Protokół przesłuchania Jana Marka, k.265; Protokół przesłuchania Agaty Marek, k.266; Protokół oględzin zwłok, k.264; Plan budynku mieszkalnego rodziny Fingerhut, k.259. ↩︎
- 16. Gerszon Goldbrener ur. 15 XII 1924 r. w Biłgoraju. ↩︎
- 17. Feiwel Fingerhut ur. 20 XII 1898 r. w Grodzisku Dolnym, syn Berka i Brandli Kestenbaum. ↩︎
- 18. AIPN Rz, 06/23, Protokół przesłuchania Anny Markockiej, k.261. Już wcześnie 9 lutego doszło do napadu na dom Feiwela Fingerhuta. Do jego domu, gdzie mieszkał wraz z polskim małżeństwem Janem i Anielą Moskal, wszedł osobnik z pistoletem pytając „który to Żyd”. Fingerhut złapał go za rękę i w trakcie szarpaniny udało mu się wyrwać broń i uciec. ↩︎
- 19. AIPN Rz, 06/23, Zeznanie świadka Zbigniewa Kwiatkowskiego, k.261. ↩︎
- 20. Roman Olszewski, ur. 3 IX 1906 r. Przed wojną mieszkał na terenie woj. poznańskiego. Jako zawodowy wojskowy w stopniu chorążego brał udział w wojnie obronnej 1939 r. Okres okupacji spędził w Grodzisku. Członek AK dowódca plutonu i zastępca dowódcy Placówki AK Grodzisko Dolne. Od 26 VII 1944 do 30 VI 1945 komendant Posterunku MO w Grodzisku Dolnym. Po wojnie mieszkał w Wielkopolsce. W 1947 r. członek Polskiej Partii Robotniczej i Przewodniczący Powiatowej Rady Narodowej. Dalsze losy nieznane. Zobacz: P. Chmielowiec, Kryptonim „Borsuki”. Konspiracja wojskowa Polskiego Państwa Podziemnego na terenie powiatu łańcuckiego (1939-1945), Rzeszów-Warszawa 2020, s.486-487 oraz A. Borcz, Obwód Łańcut SZP-ZWZ-AK w latach 1939-1945, Kraków-Warszawa 2020. ↩︎
- 21. Stanisław Kulpa, (9 XI 1912-1 I 1980). Ukończył 2 kl. Państwowego Gimnazjum we Lwowie. W latach 1928-1930 pracował przy budowie cmentarza Obrońców Lwowa. Jako zawodowy żołnierz brał udział w wojnie obronnej 1939 r. Okupację niemiecką spędził w Grodzisku Górnym. Członek AK, dowódca plutonu. Od 26 VIII 1944 do 30 IX 1945 zastępca komendanta Posterunku MO w Grodzisku Dolnym. Odszedł na własną prośbę i wyjechał z Grodziska. Od 1946 r. w Braniewie, działacz sportowy, zast. kier. Referatu Wojskowego a następnie kier. Wydziału Społeczno-Politycznego w Starostwie Powiatowym. Członek ORMO i PPR następnie PZPR. Starał się o zatrudnienie w WUBP w Olsztynie. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych działacz sportowy, czł. ORMO odznaczony resortowymi odznaczeniami, m.in. odznaką ORMO, X lat w Służbie Narodu, XX lat w Służbie Narodu. Żonaty ze Stanisławą z d. Michalec. AIPN Rz, 042/766, Materiały operacyjne dot. Stanisław Kulpa; AIPN Rz, 00100/562, Akta osobowe Kulpa Stanisław s. Andrzeja; zobacz też: P. Chmielowiec, Kryptonim „Borsuki”. Konspiracja wojskowa Polskiego Państwa Podziemnego na terenie powiatu łańcuckiego (1939-1945), Rzeszów-Warszawa 2020, s.454-455 oraz A. Borcz, Obwód Łańcut SZP-ZWZ-AK w latach 1939-1945, Kraków-Warszawa 2020. ↩︎
- 22. AIPN Rz 042/766, Protokół przesłuchania światka Antoniego Markockiego przez Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Łańcucie z dnia 21 VII 1947 r., k. 9. ↩︎
- 23. Warto zacytować treść tego Raportu, dotyczącą wydarzeń z terenu Posterunku MO w Grodzisku Dolnym. „Dnia 15 II br. około godziny 6.30 nieznani sprawcy zastrzelili w mieszkaniu na Chałupkach Dęblańskich [Dębniańskich – M.M.] Machnę Mikołaja. Dnia 17 II br. o godzinie 14.30 trzech nieznanych osobników po sterroryzowaniu służby zabrało 30 kg. masła z Mleczarni w Grodzisku Dolnym. Sprawcy kradzieży poszli w kierunku lasu na Zmysłówce. Dnia 16 II br. około godz. 18 trzech nieznanych bandytów wtargnęło do mieszkania Widman Hani zam. w Zmysłówce. Bandyci zabrali pościel, bieliznę i ubrania. Dnia 16 II br. o godz. 6.30 wieczorem nieznani sprawcy okradli gospodarza Machna Jerzego w Dembnie [Dębnie-M.M.], przysiółek Stróża. Zabrali: klacz, 300 kg. zboża, świnię, wóz oraz ubranie. Dnia 17 II br. o godz. 20 napadła banda w ilości 5 – 10 osób na obywatela Gajdę Jurka w Dembnie [Dębnie – M.M.] zabierając 1 parę koni, bieliznę, obuwie i 4 kg. masła. Dnia 19 II br. około godz. 10 wieczorem nieznana banda obrabowała gospodarzy: Chomicza Wasyla, Maźnia Józefa, Szabata Michała, Wanat Teklę, Sowika Michała, Pansa [Panas – M.M.] Ewę, Chomę Antoniego i Maźnię Mikołaja, który został postrzelony w nogę. Chorego odesłano do szpitala w Jarosławiu. Banda zrabowała: 7 koni, 4 krowy, 2 świnie, odzież, obuwie, bieliznę, pościel i wiele rzeczy domowych w tym zboże i mąkę. Dochodzenie w powyższych sprawach prowadzi Poster. M.O. w Grodzisku Dolnym”. (IPN Rz, 0057/20, Raport sytuacyjny za czas od dnia 16 lutego do dnia 22 lutego 1945 r., k. 26-27). Wymienieni tu mieszkańcy Dębna z wyjątkiem Mikołaja Maźnio, byli narodowości ukraińskiej. ↩︎